zanim odszedl

Zanim odszedł- Edyty Świętek

zanim odszedlDziewczyna nigdy nie poznała swojego ojca, a matka nie chce nic jej o nim zdradzić. Caro też ma wrażenie że w jej rodzinie jest jakaś tajemnica.

Są tylko zdjęcia mężczyzny o imieniu Karol. Dziwnym zbiegiem okoliczności dziewczyny mają zdjęcia tego samego człowieka. Jak to możliwe i co je łączy?

 

Zastanawiam się czy „Zanim odszedł” Edyty Świętek to po części powieść biograficzna. Bo bardzo wiele wątków z tej książki bardzo pasuje do życia autorka :-)

Continue reading

Iwona poleca kolejną książkę „Gwiazd naszych wina” !

Nasza stała czytelniczka Iwona postanowiła podzielić się z państwem swoimi przemyśleniami na temat książki „Gwiazd naszych wina”
A oto co napisała Iwona :

„Gwiazd naszych wina” John Green
Wyd. Bukowy Las

Od jakiegoś czasu marzyłam o przeczytaniu tejże powieści. Swego czasu wiele o niej można było usłyszeć / przeczytać w mediach. Byłam, więc ciekawa, czy ten bestseller faktycznie zasługuje na taką sławę.

Jednak zanim odpowiem sobie na to pytanie, to opowiem pokrótce o tej książce. Otóż główną bohaterką, oraz narratorką tej powieści jest szesnastoletnia dziewczyna Hazel, w której normalnym życiu przeszkadza postępujący nowotwór tarczycy. Bohaterce przez cały czas towarzyszy butla z tlenem, która ułatwia jej oddychanie. Dziewczynka nie chodzi do szkoły, całymi dniami czyta ona swoją ulubioną książkę oraz ogląda ulubione programy w telewizji.  Aby wypełnić jej nudę, rodzice zachęcają Hazel do uczęszczania do grupy wsparcia. Spotyka tam Augustusa Watersa, chłopaka chorego na kostniakomięsaka.  Czas mija szybko, a nastolatkowie uświadamiają sobie, że nie mogą żyć bez siebie, że nie mogą stracić żadnej z pozostałych im chwil.

Bohaterowie borykają się z wieloma problemami, chcą spełnić swoje jedno z największych marzeń a ponadto chcą być razem na zawsze. Lecz czy to się uda, czy postępująca u obu choroba na to pozwoli.

Książka ta nie jest lekturą rozrywkową. Na każdej z jej kart czytamy o walce z rakiem oraz o dążeniu do spełnienia marzeń. Jednak najważniejsza tutaj jest nadzieja na to, że dojdzie do kolejnego spotkania, że zadzwoni telefon, czy, że uda się spełnić to największe marzenie.

Autor na kartach powieści pokazuje, że należy do końca mieć nadzieję a także to, że koniecznie trzeba cieszyć się z małych rzeczy i czerpać życie garściami, takim, jakim jest i dopóki jest.  Rak, to paskudna choroba, z którą można walczyć, ale często tylko na chwilę zatrzymujemy jej postęp, zaś samo leczenie jest żmudne, bolesne i nieprzyjemne dla siebie i bliskich. Hazel i Gus dawno mogli się poddać, zrezygnować z marzeń, jednak mimo przeciwności losu uparcie dążyli do celu.

Jestem zadowolona, że mogłam tą powieść przeczytać. Aczkolwiek z początku wydawała mi się ona bardzo młodzieżowa, luzacka, byłam zdegustowana taką lekkością pisania o tak poważnych rzeczach. Jednak brnąc, co raz dalej kartka po kartce o sto procent zmieniłam zdanie. Owszem jest to książka, którą czyta się przyjemnie, nie znajdzie się w niej narzekania na taki, a nie inny los.

Uważam, że książek poruszających problemy dotyczące chorób czy też niepełnosprawności powinno być więcej, ale też i powinno się ich więcej czytać. Bo pokazują one nam, że mimo wszystko można kochać życie!”

Czytaliście tą książkę? Jakie są wasze wrażenia?