„365 dni”. Blanka Lipińska

365 dni z gangsterem? W luksusie, z brutalnością i seksem. Pomysł na erotyk w świeci mafii, połączony z wątkiem porwania i syndromem sztokholmskim jest naprawdę ok dla tych co lubią takie wątki. Jeśli ktoś umie i lubi czytać z przymrużeniem oka, to ta książka mu się spodoba i będzie zachwycony.

365

A na okładce  „Ojciec chrzestny w połączeniu z Pięćdziesięcioma twarzami Greya”… I to chyba najlepsza recenzja tej książki!

Muszę Wam się przyznać, że tą książkę przeczytałam już dawno. W wakacje wydawnictwo Edipresse przesłało nam ją do recenzji. Przeczytałam w jeden dzień, z wypiekami na twarzy… I w letnim zawirowaniu nie napisałam recenzji, pamiętam, że bardzo dużo pisałyśmy o niej na FB i dyskutowałyśmy.

Właśnie przed chwilą skończyłam ją czytać po raz drugi. I mam takie same wypieki na twarzy… Książka jest bardzo krytykowana w internecie… Zastanawiam się dlaczego. Ja jestem pod wrażeniem i jeszcze nie raz do niej wrócę. Wydaje mi się, że czytanie tej pozycji teraz w jesienno-zimowe wieczory jest lepszym rozwiązaniem, bo kto z Was nie wybrałby się do pięknej, ciepłej Sycyli?

Główna bohaterka Laura jest na wakacjach z przyjaciółmi i chłopakiem, kiedy zauważa ją Don Massimo…On będąc w śpiączce miał wizję kobiety, która go ‚uratowała’. Kiedy mężczyzna zobaczył ją w prawdziwym życiu, postanowił ją porwać, dać ultimatum, zgodnie z którym, zakochałaby się w nim, w ciągu 365 dni. Brzmi to trochę jak tanie romansidło :-) Wszystko tu jest idealne do przesady i nie ma zupełnie miejsca na normalność. Trochę za bardzo słodko, ale myślę, że wielu czytelników będzie zadowolonych.

Narracja w pierwszej osobie czasu teraźniejszego, na początku z punktu widzenia Massima, a potem ciągle z punktu widzenia Laury. Książka napisana jest lekkim językiem.

Atutem tej książki jest fajnie opowiedziana historia. Nie sprowadza się tu wszystko do łóżka, choć, nie ma co ukrywać, w ostatecznym rozrachunku tak.
Blanka Lipińska przygotowała gratkę dla nas, Polek. Takie książki czyta się aby marzyć i przenieść się w równoległą rzeczywistość. I my możemy się przenieść do Sycylii. Porwanie przez szefa mafijnej rodziny takie rzeczy tylko w zagranicznych filmach do tej pory oglądaliśmy a tu autorka dała nam polskie realia. Momentami jest sporo akcentów polskich.

„365 dni” przez dłuższy czas utrzymywała się wysoko w rankingach popularności. Na pewno sięgnę po drugą część, bo po zakończeniu książki czuję niedosyt.

Książka „365 dni” to udany debiut Blanki Lipińskiej. Szczerze polecam i czekam już na dalszą cześć „Ten dzień”.

EDIPRESSE

Marta

Podaj dalej! Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Pin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someonePrint this page