Pozdrowienia z Korei. Uczyłam dzieci północnokoreańskich elit. Suki Kim

kim„Pozdrowienia z Korei” to kronika rocznego pobytu autorki Suki Kim w Korei Północnej. Uczyła ona tam języka angielskiego studentów pochodzących z tamtejszej elity. To że, żyła tam na co dzień dało jej możliwość nie tylko poznania tej młodzieży, ale też poznania ich życia i sposobu na życie.

Niestety to co wyłaniało się z tej publikacji nie odbiega od tego co piszą o tym kraju. Wyłania się obraz kraju zamkniętego (nie chce użyć tu słowa więzienie- ale bardzo pasuje….).

Jeśli będziesz tak ciągle gonić z miejsca na miejsce, któregoś dnia, zajedziesz za daleko, żeby wrócić”.

Autorka trafiła do kampusu dla studentów. Życie tam wyglądało jak w więzieniu i tak można się było czuć. Wszystkie czynności odbywały się pod czujnymi oczami strażników. Bez kontaktu ze światem zewnętrznym. W tym zamkniętym świecie trzeba się kontrolować aby nie powiedzieć czegoś niewłaściwego, niestosownego, zabronionego przez rządzących… Suki Kim przekraczając prog uniwersytetu dla mężczyzn dostaje listę, czego robić jej nie wolno. Długa lista zakazów zawiera np. niemożność rozmawiania o świecie zewnętrznym (wszystkim, począwszy od literatury na polityce skończywszy) czy niemożność opuszczania terenu kampusu (wyjątkiem są wycieczki z opiekunami do miejsc kultu Wielkich Wodzów i zakupy spożywcze). Program zajęć musi być wcześniej zaakceptowany, a każda lekcja i rozmowa jest nagrywana.

Zawsze z jakiegoś pobliskiego głośnika dudni muzyka. Czasem to pieśń
miłosna, a czasem marsz, ale temat jest zawsze ten sam. Prawie każdy budynek zdobi
jakieś hasło, każdy ekran telewizyjny pokazuje ten sam obraz, tak jak billboardy
reklamowe zapełniają horyzont w zachodnich krajach, ale w Korei Północnej jest
tylk o jeden produkt: Wielki Przywódca. Pod całym tym hałasem kryje się jednak
przerażająca cisza. Wszystko jest od dziesięcioleci tak wyciszone, że jeśli przyłożyć ucho do tego bezruchu, niemal słychać stłumione krzyki.

Dla mnie z racji jednych ze skończonych studiów (socjologia) ciekawy jest opis mentalności studentów Koreańskich. Oni nie myślą w systemie „JA”. Dla nich istnieje tylko „MY”. Oni wszystko robią razem. Jednak trzeba docenić, że wszystko co robią, robią z wielkim entuzjazmem. Są nauczeni, że ojczyzna jest najważniejsza. Za to bardzo mało wiedzą o otaczającym ich świecie. Ale wcale nie może nas to dziwić- nie mają dostępu do internetu, a to czego mogli się uczyć jest ściśle kontrolowane. Ale jest też druga strona- młodzi ludzie są mili i pracowicie, chłoną wiedzę i chcą wiedzieć więcej…

Gdy będziesz wychodziła na zajęcia, załóż marynarkę i spódniczkę. Dżinsy są zabronione! Unikaj biżuterii. Nie wolno ci posiadać zagranicznych magazynów ani książek, chyba że wcześniej zostały zaakceptowane. Uważaj na to, co mówisz. Jeśli ktoś zapyta cię o polityczną sprawę, odpowiedz tylko: „Nie wiem” i zakończ szybko rozmowę. Nie porównuj otaczającej rzeczywistości do tej z twojego rodzinnego kraju – może to zostać uznane za krytykę. Podczas wyjazdów zabronione jest rozmawianie i wspólne jedzenie posiłków z miejscowymi.
Mieszkanie w Pjonjgangu jest jak życie w akwarium. Cokolwiek powiesz i cokolwiek zrobisz, zostanie usłyszane i dostrzeżone.
Takie wskazówki otrzymała Suki Kim przed swoim wyjazdem do stolicy Korei Północnej, gdzie uczyła angielskiego dzieci wysoko postawionych dygnitarzy partyjnych. Żyjąc w absurdalnym i przerażającym świecie komunistycznego terroru miała okazję poznać mentalność młodych Koreańczyków i ich sposób rozumienia świata, wykrzywiony przez propagandę państwową. Przekonała się, jak wygląda codzienność ludzi mieszkających w kraju, w którym ziścił się najgorszy Orwellowski koszmar.

Na końcu książki autorka określił swoją „dzieło” jako coś po między pamiętnikiem a reportażem. Umieściła w niej dużo prywatnych myśli.  Dzięki temu książkę czytało się bardzo dobrze.
„Pozdrowienia z Korei” to przerażający dokument o państwie, które prowadzi niezwykle skuteczną propagandę, skazując tym samym swoim obywateli na bycie niewolnikami.

Autorka jest z pochodzenia Koreanką. Jednak wyemigrowała wraz z rodzicami do Stanów. Dzięki temu bardzo orientuje się w kulturze i wyraźnie zaznacza to, co widziała w Korei Północnej, a to co zna z Korei Południowej. Opowieści dotyczące jej rodziny udowadniają, że podział to była jedna z największych tragedii tego narodu.

Polecam wszystkim którzy zastanawiają się , czy takie totalitarne państwa jak Korea  w XXI wieku to przeżytek, czy raczej dążenie do całkowitego podporządkowania sobie obywateli.

http://www.znak.com.pl/wirtualnaksiazka,id,4456 – przeczytaj fragment książki!

Za udostępnienie tej ciekawej i ważnej pozycji dziękujemy wydawnictwu ZNAK LITERA NOVA.

znak_nova